Jesteśmy niezależnym, apolitycznym i samorządnym stowarzyszeniem polskich sędziów.
Naszą główną misją jest obrona wolności i praw obywatelskich, fundamentu demokratycznej Polski, należącej do Unii Europejskiej.
Działamy od ponad 25 lat, w tym w międzynarodowych organizacjach sędziowskich Skupiamy ponad 3 500 sędziów, najwięcej w Polsce.

Zarys wystąpienia adw. Michała Gajdusa przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-824/18, Luksemburg, 6 lipca 2020 r.

Wysoki Trybunale!

  • Po pierwsze, chciałbym bardzo podziękować Wysokiemu Trybunałowi za przychylenie się do prośby o zwiększenie limitu czasu wystąpienia w związku z tym, że Pan Mecenas Bogdanowicz nie mógł dotrzeć na dzisiejszą rozprawę. W swoim wystąpieniu chciałbym przede wszystkim odnieść się do punktów 3 i 1 zawartych w komunikacji Wysokiego Trybunału ze stronami, to jest do kwestii dopuszczalności pytań prejudycjalnych oraz do kwestii bezpośredniego skutku art. 19 ust. 1 ak. 2 TUE. W związku z tym, że kwestia dopuszczalności pytań wynika z konieczności oceny charakteru prawnego art. 19 ust. 1 ak. 2 TUE, to właśnie od tego zagadnienia zacznę, by następnie omówić problem konieczności i potrzeby orzekania. Uzgodniliśmy z Panią Mecenas Dębską, że to w Jej wystąpieniu położony zostanie większy nacisk na zagadnienia, określone w pkt 2a komunikacji Wysokiego Trybunału.
  • Zanim przejdę do zasadniczej części mojego wystąpienia, proszę pozwolić mi na jedną refleksję. Niewątpliwy honor, który niezmiennie towarzyszy mnie osobiście i każdemu chyba pełnomocnikowi, mającemu zaszczyt stawać przed Wysokim Trybunałem, miesza się dziś z głębokim zasmuceniem – w przeciągu ostatnich kilku lat oto kolejny raz przedmiotem posiedzenia jest kwestia fundamentalna dla praworządności i prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Proszę zatem Wysoki Trybunał, żeby nie tracić z pola widzenia właśnie tego szerszego (i na wskroś trwożącego) kontekstu sprawy, która będzie dzisiaj rozpoznawana. Kontekstu, który świadczy przecież o istnieniu systemowego problemu z praworządnością w Polsce i z prawidłowym funkcjonowaniem wymiaru sprawiedliwości – nie są to bynajmniej okoliczności bez znaczenia dla odpowiedzi, której będzie udzielał Wysoki Trybunał; w moim przekonaniu mają znaczenie dla udzielenia odpowiedzi na pytanie o skutek, jaki wywiera art. 19 ust. 1 ak. 2 TUE.
  • Z punktu widzenia celów art. 19 ust. 1 ak. 2, skutek bezpośredni jawi się wręcz jako naturalny. Znaczenie zasady ochrony prawnej dla zapewnienia pełnej skuteczności i jednolitego stosowania prawa Unii jest absolutnie kluczowe. Każdy sąd krajowy jest przecież jednocześnie sądem unijnym, choćby potencjalnie stosującym prawo Unii Europejskiej. Kryteriom
  • Z punktu widzenia kryteriów jakościowych, kwalifikujących przepis jako wywierający skutek bezpośredni, art. 19 wymaga ochrony „skutecznej”, tj. realnie istniejącej, dostępnej, pozwalającej w rzetelnym procesie ocenić legalność i zasadność ingerencji w sferę uprawnień gwarantowanych prawem Unii, prowadzącej do prawnie wiążącego rozstrzygnięcia, które zostanie wykonane. Art. 19 ust. 1 ak. 2 spełnia kryteria bezpośredniej skuteczności:
    • Jest wystarczająco jasny i precyzyjny: w państwach członkowskich muszą istnieć skuteczne środki ochrony prawnej (środki zaskarżenia) w dziedzinach objętych prawem Unii. Treść przepisu nie budzi wątpliwości.
    • Jest bezwzględnie wiążący (imperatywny), nakłada na Państwa Członkowskie obowiązek działania – ustanowienia odpowiednich środków prawnych. Zaniechanie realizacji tego obowiązku skutkuje bezprawnością postępowania państwa. W takim przypadku państwo nie może bronić się przed zastosowaniem skutku bezpośredniego tego przepisu powołując własną bezprawność (ex iniuria). Postępowanie państwa może polegać na zaniechaniu ustawodawczym lub – jak w przypadku niniejszej sprawy – zrównanym z nim w zakresie skutków, jakie wywołuje – ustawowym zniesieniem istniejącego środka prawnego lub faktycznym pozbawieniem go skuteczności, wskutek niepodporządkowania się orzeczeniom sądu przez władze krajowe (vide: postanowienia zabezpieczające NSA i ich zignorowanie przez Prezydenta RP).
    • Przepis jest bezwarunkowy, nie pozostawia Państwu członkowskiemu władzy dyskrecjonalnej, uznaniowości w jego wdrożeniu. Natomiast w zakresie autonomii proceduralnej, państwa członkowskie mają kompetencje do zorganizowania wymiaru sprawiedliwości, ustanowienia struktury sądowej, przypisania właściwości sadom, ukształtowania poszczególnych środków ochrony prawnej, ustanowienia przepisów proceduralnych, – pod warunkiem, że zachowane zostaną wymogi prawa Unii, w tym w zakresie ustawowego umocowania czy gwarancji niezależności sądów oraz niezawisłości i bezstronności sędziów.
  • We wcześniejszych orzeczeniach (ASJP, Komisja przeciwko Polsce) Trybunał powołał już art. 19 ust. 1 ak. 2 jako samodzielną (to jest w oderwaniu od art. 47 KPP) podstawę oceny zgodności postępowania Państwa Członkowskiego z prawem UE.
  • Przepis art. 19 ust. 1 akapit 2 TUE, powierza sądom państw członkowskich zadanie zapewnienia pełnego stosowania prawa Unii we wszystkich państwach członkowskich, jak również ochrony sądowej praw, jakie jednostki wywodzą z tego prawa (wyrok w sprawie K., pkt 167). Przepis art. 19 ust. 1 ak. 2 TUE nakłada na państwa członkowskie obowiązek ustanowienia środków niezbędnych do zapewnienia skutecznej ochrony prawnej w dziedzinach objętych prawem Unii w rozumieniu w szczególności art. 47 KPP UE (wyrok w sprawie A.K., pkt 168; podobnie jak w wyroku Komisja p. Polsce).
  • Skoro elementy obowiązków państw członkowskich i cechy środków prawnych na tle art. 19 ust. 1 ak. 2 ustalać należy zgodnie z art. 47 KPP, który jest wystarczająco skonkretyzowany, by rodzić skutek bezpośredni – to samo powinno dotyczyć art. 19 ust. 1 ak. 2 TUE.
  • W wyroku K. w pkt 169 Trybunał stwierdził zresztą, że odpowiedź dotycząca obowiązków państwa na tle zasady skutecznej ochrony sądowej i procedury nominacji sędziów nie byłaby inna na tle art. 47 KPP i art. 19 ust. 1 ak. 2 TUE.
  • W sprawie ASJP Wysoki Trybunał wyjaśnił również, że zakres przepisu art. 19 ust. 2 ak. 2 TUE jest tak samo pojemny jak zakres przepisu art. 47 Karty (odwołuję się tu choćby do punktów 27 i 28 tego orzeczenia). Poza swoim literalnym brzmieniem, przepis ten zawiera wymogi nie tylko dotyczące środków odwoławczych, ale także niezależnego sądownictwa i sprawiedliwego procesu. Istnieje ścisły związek między prawami podstawowymi a obowiązkiem zapewnienia ochrony sądowej ciążącym na państwie. W końcu, w wyroku tym słusznie wskazano na bezpośrednie zastosowanie tego obowiązku. Innymi słowy, w przypadku, gdy prawo krajowe nie przewiduje niezbędnych zasad wynikających z prawa unijnego, sąd może powołać się na ten obowiązek, żeby wypełnić istniejące luki.
  • Zastosowanie tego obiektywnego obowiązku w celu zapewnienia skutecznej ochrony sądowej wykracza jednak poza same prawa podstawowe. Nie jest powiązane ze środkami krajowymi, które wdrażają prawo UE w powyższym ścisłym znaczeniu. Nie jest też w tym wypadku konieczne, żeby prawo jednostki było wyraźnie istotnym elementem sprawy w konkretnym rozpoznawanym przypadku.
  • Zgodnie z interpretacją wyrażoną w sprawie ASJP, którą podzielam, przepis art. 19 TUE stanowi meta-normę ochrony sądowej: przede wszystkim przez funkcjonalne zastąpienie ograniczeń określonych przepisem art. 51 KPP. Staje się narzędziem, za którego pomocą można zastosować wymagania właściwe dla praw podstawowych do ochrony sądowej w celu oceny strukturalnych problemów systemu sądownictwa państw członkowskich. Jest także narzędziem służącym rozwiązywaniu takich problemów przez Komisję Europejską i sądownictwo innych państw członkowskich, ale przede wszystkim narzędziem, którym dysponuje Wysoki Trybunał.
  • Tym samym, w sytuacji, w której zasady dotyczące powoływania sędziów, są objęte zakresem zastosowania art. 19 ust. 1 akapit 2 TUE, to ustanowiony na tym tle obowiązek państwa zagwarantowania, żeby proces nominacyjny odbywał się w sposób gwarantujący niezależność, niezawisłość, i bezstronność sędziów, którzy w ten sposób są nominowani, musi istnieć sposób, żeby te gwarancje również skutecznie wyegzekwować w postępowaniach przed sądami krajowymi. Pozostawienie tej kwestii wyłącznie do egzekwowania przez Komisję i uniemożliwienie udzielenia takiej ochrony sądom krajowym (np. wobec kandydatów na sędziów czy stron postępowań przed sądami krajowymi) czyniłoby ochronę znacząco osłabiłoby skuteczność kryteriów ustanowionych na tle art. 19 ust. 1 ak. 2 TUE. Oznacza to, że brak uznania bezpośredniego skutku art. 19 ust. 1 ak. 2 TUE w konsekwencji sprawiałby, że standard z niego wynikający jest iluzoryczny, a norma, którą on ustanawia ,w istocie pusta.
  • Ponadto, należy wskazać, że zgodnie z art. 267 TFUE, sądy krajowe są nieodłącznym elementem efektywnego i jednolitego stosowania prawa unijnego. Są uważane za pierwsze z sądów unijnych (wyrok Trybunału w sprawie Simmenthal). Taki system jednak nie będzie działał, jeżeli sądy któregoś z państw członkowskich nie są niezależne, nie spełniając na przykład testu określonego przez Trybunał choćby w wyroku w sprawie Simpson. W tym świetle nie powinno budzić wątpliwości, że to właśnie art. 19 ust. 1 ak. 2 TUE pełni funkcję zwornika tego rozproszonego systemu stosowania prawa unijnego przez sądy krajowe – jego celem jest zapewnienie prawidłowego funkcjonowania systemu ochrony sądowej, co z kolei nakłada na Trybunał obowiązek wiążących wypowiedzi w kwestii środków i procedur odwoławczych stosowanych przez poszczególne państwa członkowskie (co potwierdziły wyroki w sprawach Unibet, pkt 40-43, czy Factortame I, pkt 19).
  • Co więcej, jak słusznie zauważył Trybunał w wyroku w sprawie ASJP: „Artykuł 19 TUE, w którym skonkretyzowano afirmowaną w art. 2 TUE, wartość państwa prawnego, powierza zadanie zapewnienia kontroli sądowej w porządku prawnym nie tylko Trybunałowi, ale również sądom krajowym” (pkt 32 tego orzeczenia). Co to oznacza? Wartości wyrażone w art. 2 TUE mogą być przedmiotem sądowej wykładni właśnie za pośrednictwem art. 19 ust. 1 ak. 2 TUE, a jest to możliwe tylko, jeżeli uznamy, że art. 19 ust. 1 ak. 2 TUE wywiera skutek bezpośredni.
  • Wysoki Trybunał wie już z pism, które składały strony niniejszego postępowania, jak wyglądał mechanizm odwoławczy od uchwał tak zwanej Krajowej Rady Sądownictwa – a w zasadzie, dlaczego w pełni uprawnione jest twierdzenie, że tego mechanizmu w ogóle nie było – i jakie działania podejmowała władza polityczna, w celu zagwarantowania, żeby Sąd Najwyższy został obsadzony tylko takimi kandydatami, jakich sobie ta władza życzyła, nie będę zatem tego szczegółowo powtarzał. Dla wszystkich bezstronnych obserwatorów sekwencji tych zdarzeń przebieg tych wydarzeń, ich prawdziwe przyczyny i skutki – są oczywiste.
  • Konkluzja może być wyłącznie jedna: tworzenie fasadowego i zupełnie pozornego mechanizmu odwoławczego w procesie nominacyjnym sędziów Sądu Najwyższego, by następnie (wskutek wystąpienia przez sąd rozpoznający środki odwoławcze z pytaniem prejudycjalnym do Wysokiego Trybunału) pośpiesznie i z oczywistych pobudek, to jest po to, by obsadzić sąd ostatniej instancji państwa członkowskiego przychylnymi sobie osobami i by uniemożliwić Wysokiemu Trybunałowi orzekanie, ten mechanizm zlikwidować – z całą pewnością jest działaniem, które narusza zasady efektywnej kontroli sądowej w rozumieniu art. 19 TUE. Zachowanie władzy, przestraszonej możliwością rozpoznania sprawy przez Wysoki Trybunał, zachowanie naganne i wynikające wyłącznie z jej złej wiary, nie może nie zostać ocenione przez pryzmat gwarancji, które daje w mojej ocenie art. 19 Traktatu. Jeżeli sytuacja skarżących, dzisiaj przez nas rozpatrywana, nie jest złamaniem, podeptaniem zasady wzajemnego zaufania, na której opiera się przecież współpraca sądowa sądów krajowych jako sądów unijnych, nie jest wreszcie odejściem od unijnych wartości, wyrażonych w art. 2 i zabezpieczonych w art. 19 TUE, to co jest? A jeżeli tak jest, kto jeżeli właśnie nie Wysoki Trybunał ma o tym orzec?
  • Trybunał, w moim przekonaniu, nie może obawiać się roli ostatniej bariery, ostatniego szańca ochrony fundamentalnych praw i wartości wspólnoty – przecież właśnie, wbrew być może krytycznym głosom dotyczącym tzw. aktywizmu sędziowskiego (cokolwiek pojęcie to miałoby to znaczyć); do tego został powołany, co jak w soczewce widać zwłaszcza wtedy, gdy inne organy i instytucje Unii Europejskiej nie chcą lub nie mogą działać.
  • Jest to, w moim przekonaniu, dodatkowy, pragmatyczny argument za tezą o bezpośrednim skutku art. 19 ust. 1 ak. 2 TUE.
  • Gdyby Wysoki Trybunał miał orzec, że art. 19 TUE nie wywiera skutku bezpośredniego, to jaka treść i jakość normatywna pozostaje w tym przepisie, zwłaszcza w świetle zasad z art. 2, w państwie członkowskim, w którym systemowo naruszane są zasady praworządności, niezależności sądownictwa i prawa jednostek do skutecznego środka prawnego? Żadna. To byłaby traktatowa i orzecznicza abdykacja wobec wspólnych wartości i wobec zasady wzajemnego zaufania i współpracy sądowej. Przecież Trybunał orzekał już, że samo istnienie skutecznej kontroli sądowej służącej zapewnieniu poszanowania prawa Unii jest nieodłączną cechą państwa prawa (wyrok ASJP – punkt 36, wyrok w sprawie Rosneft, punkt 73).
  • Gdyby zaś pojawiła się pokusa – co z całych sił odradzam Wysokiemu Trybunałowi – żeby w jakikolwiek sposób „doprecyzować” zakres bezpośredniego skutku art. 19 TUE, na przykład tak, jak sugeruje to Pan Rzecznik Tanchev w opinii dotyczącej sprawy Komisja przeciwko Polsce (niezależność sądów powszechnych), a mianowicie, że stosowanie przepisu art. 19 TUE powinno być zarezerwowane dla tych środków, które mają wpływ na sądownictwo (systemowe lub ogólne) oraz że sędzia a quo powinien ustalić związek z prawem UE (co oznacza uzasadnienie, dlaczego wykładania przepisu art. 19 TUE jest istotna dla rozstrzygnięcia postępowania, w którym on/ona orzeka), to nie mam wątpliwości, iż właśnie ze sprawą spełniającą te dodatkowe wymagania mamy do czynienia dzisiaj.
  • W konsekwencji podniesionych przeze mnie argumentów, dopuszczalność orzekania w niniejszej sprawie wynika:
    • ze skutku bezpośredniego art. 19 TUE;
    • ze sprzeczności przepisów krajowych, o których mowa w pytaniu nr 3 z art. 19 TUE (chodzi tu o wyłączenie kontroli i umorzenie postępowania) ;
    • oraz z konieczności rozstrzygnięcia, czy ograniczenia kontroli sądowej (odwołuję się tu to pytania nr 1 zadanego przez sąd odsyłający) nie naruszają standardu z art. 19 TUE.
  • Skoro proces nominacyjny jest objęty art. 19 TUE i ustanawia on w tym względzie (w kontekście polskim) konieczność dokonania kontroli sądowej, kwestie podniesione w pytaniu nr 1 i 3 sądu krajowego są objęte zakresem zastosowania prawa UE – zachodzi w konsekwencji konieczność uzyskania odpowiedzi Wysokiego Trybunału.
  • Nota bene, skoro sam sąd odsyłający pyta o bezpośredni skutek art. 19 TUE, to potrzeba i dopuszczalność orzekania wynikają z samej treści pytania, niejako ex opere operato.
  • Jeżeli chodzi zaś o potrzebę orzekania przez Wysoki Trybunał, to należy zauważyć w pierwszej kolejności, że pytanie nr 1 dotyczy wprawdzie stanu historycznego, ale stan ten powinien być przywrócony (niejako odżyć) na mocy zasady pierwszeństwa prawa unijnego, o czym zapewne szczegółowo będzie mowa w wystąpieniu Pana Rzecznika Taborowskiego. Aktualizuje się również potrzeba orzekania (nie jest to sprawa hipotetyczna albo już niemająca znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy, na co wskaże w swoim wystąpieniu Pani Mecenas Dębska). Wskażę tylko na jeden aspekt dotyczący potrzeby uzyskania wiążącej odpowiedzi od Wysokiego Trybunału: kandydaci, którzy złożyli odwołania od uchwał KRS, znajdują się obecnie w prawnej próżni – najpierw nie zagwarantowano im uczciwego i rzetelnego procesu konkursowego, prowadzonego przez organ, którego skład został obsadzony z politycznego nadania i który wielokrotnie pokazywał brak niezależności i uległość wobec władzy politycznej, następnie zignorowano środki tymczasowe – zabezpieczenia wydane przez sąd odsyłający, by ostatecznie – władza polityczna i politycznie, wadliwie obsadzony sąd konstytucyjny zamknęły tym kandydatom drogę odwoławczą i nakazały umorzenie postępowania odwoławczego (jedynie na marginesie pozwolę sobie dodać: gdyby nie to, że sprawa ta naprawdę się wydarzyła i że dzisiaj ją tutaj rozpoznajemy, trudno by przecież uwierzyć, że coś takiego jest możliwe w państwie członkowskim Unii Europejskiej). Trybunał winien odpowiedzieć, choćby po to, by wskazać sądowi odsyłającemu na konieczność uzupełnienia porządku krajowego o mechanizm odwoławczy, właśnie na podstawie fundamentalnej zasady efektywnej i niezależnej kontroli sądowej oraz zasady pierwszeństwa prawa unijnego.
  • Tym bardziej aktualność i realność sprawy dotyczy pytania nr 3, trudno przecież uznać, wbrew stanowiskom pisemnym rządu, że nie zachodzi potrzeba odpowiedzi na pytanie w sytuacji, w której władza państwa członkowskiego czyni wszystko, co w jej mocy, by uniemożliwić Trybunałowi Sprawiedliwości orzekanie.
  • Nie bez znaczenia jest okoliczność, że dochodzi jeszcze efekt kumulacji systemowych naruszeń niezależności polskiego sądownictwa, co ma niewątpliwie wpływ na realizację zasady zaufania stanowiącej przecież podstawę współpracy sądów krajowych jako sądów unijnych. Warto przecież dodać, że orzeczenia sędziów (czy też osób za sędziów się uważających) mianowanych w wadliwym procesie nominacyjnym, przez wadliwie obsadzony organ nominacyjny, są obarczone poważną wadą, a są to przecież osoby orzekające w składach sądów stosujących prawo unijne i to w ostatniej instancji. Z drugiej strony, jak ma się czuć jednostka, która przychodzi do sądu po sprawiedliwość, a w składzie tego sądu zasiadają osoby powołane w procesie nominacyjnym, w którym arbitralnie i celowo uniemożliwiono ich konkurentom jego sądową i bezstronną kontrolę? Czy można oczekiwać, że będzie miała zaufanie do tak ukształtowanego składu sądu? Odwołam się tu słynnej anglosaskiej maksymy, która w (niestety) nowym kontekście dotyczącym praworządności w Polsce została ostatnio przywołana przez Pana Rzecznika Tancheva: „Justice must not only be done, but must be seen to be done”.

Wysoki Trybunale!

  • Rozpocząłem od refleksji, proszę pozwolić, że i refleksją zakończę. Staje przed Państwem dzisiaj pełnomocnik skarżących – rocznik ’89. Ja nie znam innych zasad państwa prawa, niż te wynikające z art. 2 TUE. Nie znałem, dotychczas, politycznie mianowanych sędziów, ślubowań sędziowskich pod osłoną nocy, postępowania nominacyjnego, które można określić tylko mianem farsy. W ostatnich kilku latach musiałem przejść przyspieszony kurs adaptowania się do nowej rzeczywistości prawnej – kurs, którego centralnym elementem jest odpowiedź na pytanie, jak może wyglądać państwo, w którym nie respektuje się wspólnych – wydawałoby się – wartości i zasad wynikających z TUE. I to przed takim właśnie pytaniem stoją dzisiaj Panie i Panowie Sędziowie Wysokiego Trybunału: czy państwo członkowskie może naruszać zasady z art. 2 TUE i czy może uznać, że jest państwo członkowskie, którego art. 19 TUE nie obowiązuje? To odpowiedzi na to pytanie dzisiaj wszyscy oczekujemy od Wysokiego Trybunału.

Dziękuję.


Drukuj   E-mail