Zarząd Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" wydał opinię na temat dokumentu "Strategia systemu wymiaru sprawiedliwości na lata 2014-2020", opracowanego w Departamencie Strategii i Deregulacji Ministerstwa Sprawiedliwości.

Opinia została przekazana ww. departamentowi Ministerstwa. Poniżej przedstawiamy opinię - jest ona stosunkowo obszerna.

Dokument „Strategia systemu wymiaru sprawiedliwości na lata 2014 - 2020”

 

Stowarzyszenie Sędziów Polskich  „Iustitia” po zapoznaniu się ze „Strategią systemu wymiaru sprawiedliwości na lata 2014-2020”, przesłaną przez Ministra Sprawiedliwości stwierdza, że podtrzymuje swą poprzednią odpowiedź, wyrażoną po nadesłaniu pierwszej wersji Strategii do zaopiniowania.

Odnosząc się do nadrzędnych założeń Strategii, „Iustitia” zdecydowanie podtrzymuje i tym samym zgadza się, że istotne jest kompleksowe spojrzenie na problemy wymiaru sprawiedliwości. W dalszym ciągu wskazać jednak należy, że nie jest jasne, w jakim celu w ogóle sporządzono przedstawiony dokument. Jeżeli jego celem jest doprowadzenie do uwzględniania w dalszych pracach Ministerstwa Sprawiedliwości oraz działalności sądów i innych jednostek wskazanych na stronie 3 dokumentu „Misji”, „Wizji” i „Kierunków strategicznych” to pojawia się pytanie, czy nie były one wcześniej realizowane? Jeżeli tak, to jak potraktować np. bliskie jednemu z mierników Strategii tj. portalowi informacyjnemu – wdrożone rozwiązania – takie jak dostęp drogą elektroniczną do KRS (obecnie już istnieje możliwość uzyskania dokumentu równoważnego odpisowi, bez wizyty w sądzie) i  EKW (dostęp aktualny już od dłuższego czasu). Jeżeli wreszcie dostrzec sam portal informacyjny, to w gruncie rzeczy też należy zauważyć, że jest to projekt rozpoczęty w latach 2005/2006, na który Ministerstwo Sprawiedliwości przyzwoliło (zmianą zarządzenia Ministra w sprawie organizacji i zakresu działania sekretariatów sądowych oraz innych działów administracji sądowej z dnia 27 grudnia 2006 r. – podówczas § 82g pkt 20, obecnie § 82g ust. 2 pkt 19), najdalej od początku roku 2007. Ta sama zmiana wskazanego zarządzenia, wprowadziła przepisy dotyczące tworzonych już zresztą wcześniej punktów (biur) obsługi interesanta (§ 544a). Jak więc widać działania, które nazywa się w Strategii „proklienckimi” realizowane są od lat i to głównie z inicjatywy sądów, a nie resortu sprawiedliwości. Stąd też sprzeciw budzi tworzenie w przesłanym dokumencie wrażenia, że dopiero Strategia kreuje takie działania, jak jedynie przykładowo wyżej wskazane.

Te ogólnie określone „Misja”, „Wizja” i „Kierunki strategiczne” nie wiążą się jednak z analizą rzeczywistych problemów wymiaru sprawiedliwości. Autorzy Strategii nie stawiają sobie przy tym w żaden sposób pytania chyba najważniejszego – czy sądy i sędziowie są przeciążeni zadaniami, czy też nie? Nikt nie stawia sobie również pytania, jakże aktualnego, porównując choćby sytuację wymiaru sprawiedliwości i służby zdrowia, czy zadania stawiane przed wymiarem sprawiedliwości są możliwe do realizacji w zadowalającym wszystkich czasie i przy zachowaniu jakości? Czy w ogóle można oczekiwać, że przy wzrastającym wpływie, bez zwiększenia obsady w wielu obciążonych sądach, sędziowie są w stanie nadawać bieg wszystkim sprawom równocześnie? Na to pytanie odpowiedzieć należy przecząco. Nie jest przy tym rozwiązaniem powtarzanie od lat, że czas pracy sędziów wyznacza rozmiar zadań. Ten rozmiar zadań już bowiem od lat w wielu jednostkach jest tak duży, że jego zwiększenie nie jest możliwe. Formułowanie takich opinii ignoruje przy tym to, że jak najbardziej normowany czas pracy mają pracownicy sekretariatów sądowych, bez których sąd działać nie może, a którzy są obecnie grupą całkowicie niedocenioną, przede wszystkim co do zarobków, które stają się dramatycznie niskie. W ocenie Stowarzyszenia, decydenci w Ministerstwie Sprawiedliwości w swym traktowaniu urzędników sądowych zapominają, że praca na stanowisku urzędnika wymaga kwalifikacji wcale nie tak łatwo zdobywanych. Ponadto w ocenie Stowarzyszenia, Ministerstwo Sprawiedliwości nie dostrzega, że urzędnicy to sekretarze sądowi (i inni urzędnicy), którzy posiadają samodzielne kompetencje, kluczowe często dla wyniku postępowania, a nie tylko sekretarki sędziów. Przywołanie antynomii sekretarzy sądowych i sekretarek nie ma przy tym na celu obniżenie rangi tego drugiego zawodu, a jedynie wskazanie, iż sądowy sekretarz to samodzielny urzędnik o określonych kompetencjach, którego praca powinna być doceniona.

To ignorowanie normowanego czasu pracy czasem przybiera wyraz twórczości ustawodawczej, jak ostatnie zmiany prawa karnego, skutkujące koniecznością zorganizowania pracy urzędników sądowych z dnia na dzień w nadgodzinach w dni wolne od pracy, z uwagi na krótkie vacatio legis wprowadzanych zmian. O ile można powiedzieć, że sędziowie w tym wypadku pracowali w ramach swoich wyjątkowo zwiększonych zadań, to pracujący wtedy urzędnicy sądowi przecież za pracę w nadgodzinach muszą otrzymać dodatkową zapłatę lub też odbije się to na ich pracy w innym okresie.

Wskazane wyżej problemy powodują, że Strategia powinna odpowiedzieć na pytanie, na jaki wymiar sprawiedliwości stać Rzeczpospolitą Polską. Czy stawiając oczekiwanie nadawania równocześnie biegu wszystkim wpływającym sprawom nie doprowadza się do fikcji wymiaru sprawiedliwości, bowiem obciążony sędzia prowadząc równocześnie wiele spraw (np. w sądach warszawskich, ale nie tylko, bo obciążonych ponad miarę sądów jest bowiem wiele), nie jest w stanie skupić się na ich racjonalnym rozpoznawaniu. W rezultacie, wszystkie sprawy toczą się równocześnie i równie długo, zamiast kończyć się kolejno.

Właśnie przykład służby zdrowia powoduje chęć postawienia strategicznego pytania, jaki standard wymiaru sprawiedliwości można zapewnić realnie, a nie fikcyjnie. Na to pytanie odpowiedziano sobie przy okazji reform służby zdrowia przynajmniej w części, nie tworząc fikcji, że można równocześnie przeprowadzać wiele zabiegów. W wymiarze sprawiedliwości, decydenci takiego pytania nie potrafią sobie postawić i nie potrafią na nie odpowiedzieć, choć to pytanie jest w ocenie Stowarzyszenia kluczowe. Właśnie odpowiedź na to pytanie, wiążąca się zresztą z analizą ograniczenia kognicji sądów, powinna znaleźć się w Strategii. Tymczasem takich pytań i odpowiedzi, w tym pytania, czy kognicja sądów jest za szeroka, czym sądy nie powinny się zajmować i czy tylko sądy powinny zajmować się wszystkimi sprawami (szczególnie z zakresu ochrony prawnej), przedstawiony dokument nie stawia.

 

Odnosząc się do poszczególnych rozdziałów Strategii stwierdzić należy, co następuje.

 

Rozdział „Wprowadzenie stanowi ogólnikowy tekst, niezawierający żadnych konkretnych danych i jako taki nie poddaje się ocenie. Sformułowania typu „Strategia dostarcza uzgodnionej struktury celów w procesie modernizacji systemu wymiaru sprawiedliwości. Środkami do ich osiągnięcia są projekty, dobre praktyki i mechanizm kontroli zarządczej.” czy też „Jednym z celów opracowania strategii jest zwiększenie spójności działania całego systemu wymiaru sprawiedliwości. Jej rolą w tym zakresie jest ustanawianie wspólnych priorytetów. Strategia tworzy wspólną platformę myślenia o systemie wymiaru sprawiedliwości.” nie oznaczają w istocie nic, są to zwroty, które można byłoby zamieścić w każdym ogólnikowym dokumencie dotyczącym jakiejkolwiek branży, a takie właśnie zwroty stanowią całość „Wprowadzenia”.

Określanie stron postępowania sądowego słowem „interesariusz” jest błędem językowym lub merytorycznym. „Interesariusz” (ang. stakeholder) to nie interesant, lecz osoba, społeczność, instytucja, organizacja lub urząd, który może wpływać na przedsiębiorstwo oraz pozostaje pod wpływem jego działalności (jest zainteresowany tym, aby ociągało ono pozytywne lub negatywne wyniki ekonomiczne). To pojęcie, użyte po raz pierwszy w 1963 roku przez Stanford Research Institute, dotyczy wyłącznie strategii zarządzania przedsiębiorstwami, a nie organami władzy. Wiąże się ściśle z faktem, że przedsiębiorstwa mają charakter zarobkowy i jest pojęciem z zakresu ekonomii. Stosowanie go w ocenie sądów byłoby rażącym błędem, gdyż wymiar sprawiedliwości nie jest przedsiębiorstwem oraz nie ma, i co ważniejsze, nie powinien mieć żadnych cech przedsiębiorstwa. Jest to więc niewłaściwy parametr ocenny. Jeśli zaś słowo „interesariusz” ma oznaczać „interesanta” lub „stronę” to jest ono użyte niewłaściwie. Również „Zrównoważona Karta Wyników” jest pojęciem ekonomicznym z zakresu zarządzania przedsiębiorstwami, czy firmami mającymi przynosić zysk.

Uparte stosowanie terminów ekonomicznych do oceny sądownictwa oznacza, że osoby opracowujące Strategię traktują konstytucyjną władzę jak przedsiębiorstwo, zatem albo nie rozumieją istoty i celu działania wymiaru sprawiedliwości, albo go ignorują i chcą stosować do niego rażąco niewłaściwe metody oceny, albo też cała Strategia ma jedynie charakter dokumentu propagandowego, mającego (poprzez używanie terminów ekonomicznych nieznanych większości społeczeństwa) wywołać wrażenie podjęcia skomplikowanych działań dla poprawy wymiaru sprawiedliwości.

Określenie „Podmiotów objętych strategią” budzi zasadnicze wątpliwości co do tego, czy autorzy dokumentu rozumieją pojęcie wymiaru sprawiedliwości. Wymiar sprawiedliwości sprawują tylko i wyłącznie sądy, co określa jasno konstytucja. Stworzono więc pojęcie „System wymiaru sprawiedliwości”, które ma być szersze i zaliczono do niego także prokuraturę (która jest organem ścigania), Służbę Więzienną (która jest służbą mundurową zajmującą się wykonywaniem wyroków sądów) oraz Krajową Szkołę Sądownictwa i Prokuratury (która istotnie, gdyby inaczej określić jej status, mogłaby być ściśle związana z wymiarem sprawiedliwości) i samo Ministerstwo Sprawiedliwości (a więc organ pomocniczy Ministra Sprawiedliwości będącego przedstawicielem władzy wykonawczej, który w istocie przekształcany jest konsekwentnie w organ nadzoru tej władzy nad tracącą stale swoją pozycję konstytucyjną władzą sądowniczą).

Odnotować też należy, iż nakreślone w tym rozdziale główne hasła  misji, wizji i kierunków strategicznych zasługują na aprobatę, choć ich późniejsze uzasadnienie, już nie powoduje aplauzu. Pojawiają się przy nich wyznaczniki, których nie sposób wartościować poprzez wymienienie. Chcielibyśmy wspomnieć o prawie do rzetelnego proces sądowego (definiowane w art. 6 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności). Uważamy, że to określenie trafniej ujmuje istotę zagadnienia niż tylko sprawność, kompetencja i efektywność. Stąd trudno nam zgodzić się z doborem czterech kryteriów patrzenia na wymiar sprawiedliwości, wśród których wymienia się: prawa obywatela, sprawność, spójność i efektywność finansową. Prawa obywatela nie powinny być jednym z kryteriów pomiędzy innymi. Mają bowiem znaczenie nadrzędne. Pozostałe mogą tylko służyć ich realizacji. Konsekwencją tego niewłaściwego założenia jest wyrażenie przekonania, iż zaproponowany mechanizm wdrożenia w postaci projektów, dobrych praktyk i mechanizmu kontroli zarządczej posłużą celowi, jakim jest funkcjonowanie systemu sprawiedliwości oczekiwanego przez obywateli. Przekonanie o zasadności pomysłu nazywanego modernizacją wymiaru sprawiedliwości niesie sedno wyrażanej przez nas wątpliwości, iż nie jest to droga właściwa dla sfery tej szczególnej natury, jaką jest niezależne i niezawisłe sądownictwo czy niezależna prokuratura.

 

Rozdział „Wspólna misja dla wymiaru sprawiedliwości” zawiera wyliczenie oczywistych, znanych powszechnie celów istnienia wymiaru sprawiedliwości i nie wnosi niczego do Strategii.

 

Rozdział „Wspólne narzędzie budowy strategii systemu wymiaru sprawiedliwości” ma uzasadniać stosowanie Zrównoważonej Karty Wyników, a więc instrumentu ekonomicznego do oceny sądownictwa (o czym była już mowa), przy czym nijak nie wyjaśnia osobie nieznającej tego terminu, czym jest ZKW, a co za tym idzie, dlaczego ma być stosowana.

 

Rozdział „Implikacje systemu strategii rządowych”  jest jedynie zestawem kilku politycznych deklaracji mających wykazać, że skoro rząd opracowuje liczne strategie to konieczne jest opracowanie takowej, również dla wymiaru sprawiedliwości.

 

Rozdział „Horyzont czasowy strategii” mógłby ograniczony zostać do stwier­dzenia, że obejmuje on okres do 2020 roku. Wyjaśnianie, dlaczego taki właśnie okres objęto Strategią, ma charakter ogólnikowy. Przy tym, skoro na okres lat 2015 - 2020 zaplanowano „Określone pożądane tendencje w realizacji celów”, to należy stwierdzić, że jest to zwrot, z którego wynika wola nieprzeprowadzenia w rzeczywi­stości jakichkolwiek zmian w wymiarze sprawiedliwości. 

Należy bowiem mieć na uwadze, że w roku 2015 odbędą się wybory parlamen­tarne i zakładanie w chwili obecnej, że realizacja konkretnych celów rozpocznie się dopiero po wyborach jest w istocie założeniem, że obecny Minister Sprawiedliwości, poza ogólnikowym określaniem celów, własnej Strategii realizował nie będzie. Zrobić to by musiał to jego następca, który może tego nie chcieć (chociaż w takim przy­padku będzie można oskarżać go politycznie o niechęć realizowania Strategii). Po­wstaje więc pytanie, jaki jest cel opracowywania Strategii, której się realizowało nie będzie, a pozostawi to, co jest bardzo prawdopodobne, innej ekipie rządzącej, wy­wodzącej się z innej partii i – co zazwyczaj ma w Polsce miejsce – negatywnie oce­niającej wszelkie projekty reform poza własnymi. Obawiać się należy, że celem tym jest jedynie uzyskanie wrażenia społecznego „planowania dobrych reform”, zarówno teraz, jak i w przyszłości, jeśli po 2015 r. Ministerstwem Sprawiedliwości kierować będzie inna siła polityczna, niechętna cudzej Strategii.

 

Rozdział „Ukierunkowanie strategii na obywatela”  jest obszerniejszy i uzasadnia, że zmiany w wymiarze sprawiedliwości powinny służyć obywatelowi. Takie wskazanie na wysokim poziomie abstrakcji jest oczywiście zasadne, pytanie jednak co oznacza? Co więcej, czy takie jego ujęcie oznacza, że dotychczas nie uwzględniano w działalności wymiaru sprawiedliwości interesu obywatela? Takiej tezy nie można postawić, tym bardziej, że nawet niektóre mierniki wskazane w dokumencie są pochodną rozwiązań wdrażanych w sądach, często zresztą z inicjatywy sądów, a nie Ministerstwa Sprawiedliwości. Nie można więc stwierdzić, że dotychczas perspektywa klienta nie była uwzględniana w działalności wymiaru sprawiedliwości. Problem jednak w tym, że autorzy Strategii zdają się nie dostrzegać zasadniczej cechy „klienta wymiaru sprawiedliwości”. Otóż zapomina się najwyraźniej, że klienci wymiaru sprawiedliwości nie są grupą jednolitą, o jednolitych interesach. Zdecydowana większość klientów wymiaru sprawiedliwości ma sporne między sobą interesy i nie ma w istocie jednej perspektywy klienta. Można ponownie odwołać się do przykładu interesów powoda w e-sądzie i pozwanego. Ten pierwszy ze swej klienckiej perspektywy zainteresowany jest najszybszym uzyskaniem nie tyle nawet nakazu zapłaty, co tytułu wykonawczego, zmniejszeniem kosztów dochodzenia swego roszczenia do minimum, co oznacza również zadowolenie z braku konieczności dołączania do pozwu dowodów, jak również korzystne jest dla niego to, że nieaktualny jest adres pozwanego co skutkuje doręczeniem zastępczym. Ten drugi w dość oczywisty sposób nacisk położy nie na szybkość działania wymiaru sprawiedliwości, a na jego rzetelność i wykazywanie dowodami każdego roszczenia, jak również na potrzebę zapewnienia efektywnego doręczenia każdego orzeczenia. Te interesy są w dość oczywisty sposób sprzeczne, czego Strategia zdaje się nie dostrzegać, a co najmniej nie dostrzegać w wystarczającym stopniu. W istocie uznać trzeba za całkowicie propagandowe hasło ukierunkowania na interes obywatela, bowiem istnienie jednego klienta wymiaru sprawiedliwości należy uznać za mit. Właściwe jest mówienie raczej o wyważeniu interesów różnych obywateli – klientów wymiaru sprawiedliwości, bo w istocie interesy tych różnych zainteresowanych jego działaniem powinny być brane pod uwagę. Propagandowe wskazywanie perspektywy jednego klienta podważa zaufanie do wiarygodności dokumentu. Poszukiwanie bowiem jednego klienta o jednolitych interesach może zakończyć się w istocie marnowaniem sił i środków (które są deficytowe) na poszukiwanie swoistego świętego Graala, którego nie będzie można odnaleźć. Jeżeli więc w ogóle stawiać w tak ogólny sposób interesy klienta wymiaru sprawiedliwości, to raczej wyraźnie należy zdefiniować grupy klientów i wyraźnie wskazać sprzeczność ich interesów, które trzeba wyważyć. Takie działanie byłoby działaniem uczciwym, uświadomiłoby bowiem, że wyważenie interesów różnych klientów może spowodować, iż nie wszystkie interesy wszystkich zainteresowanych muszą być uznane za priorytetowe (co z oczywistych względów byłoby niemożliwe). Wskazywanie natomiast jednej perspektywy klienta, uznać trzeba za propagandowe budowanie złudnej nadziei, że uwzględnione będą interesy wszystkich zainteresowanych, co nie może być uznane za działanie uczciwe. W rezultacie zresztą brak wyobraźni decydentów odpowiedzialnych za Strategię, wykreuje nierealistyczne oczekiwania, z którymi będą musieli zmagać się zatrudnieni w wymiarze sprawiedliwości.

Podnieść należy, że Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” od lat prowa­dziło działania mające opracować projekty zmian funkcjonowania sądów na takie, które będą należycie służyły obywatelom. Projekty „Sąd dla obywatela”, „Sąd przyja­zny obywatelowi” i proponowane w nich rozwiązania, w przeciwieństwie do Strategii konkretne, pozostawały bez odpowiedzi i jakiejkolwiek reakcji Ministerstwa Spra­wiedliwości, co w efekcie skutkowało zaniechaniem tych działań przez „Iustitię” jako bezcelowych. Tymczasem, już w tych dokumentach dostrzeżono rolę eduka­cyjną wymiaru sprawiedliwości, na którą wskazuje się w omawianym rozdziale. Stwierdzenie, że konieczne jest usprawnienie funkcjonowania sądów w zakresie obsługi interesantów, jest truizmem znanym od dawna, przy czym należy zazna­czyć, że w tym akurat zakresie pewne pozytywne zmiany już następują (mowa cho­ciażby o Biurach Obsługi Interesanta), zatem Strategia niczego nowego nie propo­nuje. To samo dotyczy stwierdzenia, że konieczne jest właściwe opracowywanie stron internetowych wymiaru sprawiedliwości: w tym zakresie istotnie zmian doko­nać należy i potrzebny byłby jednolity wzorzec takiej strony, aby obywatel szuka­jący informacji o sądzie w internecie nie musiał uczyć się odrębnie schematu strony każdego sądu, o którym szuka informacji.

Warto zauważyć, że jako przykład złego funkcjonowania „wymiaru sprawie­dliwości”, zacytowano tu opis działań komornika. Jest to zaś osoba mająca własną kancelarię, która wskutek kolejnych zmian w polskim prawie na przestrzeni ostat­nich lat w praktyce przestała być funkcjonariuszem wymiaru sprawiedliwości, a stała się prywatnym przedsiębiorcą windykacyjnym, funkcjonującym w takim ukła­dzie przepisów prawa, który pozwala mu kierować się własnym interesem, przerzu­cać niewygodne czynności na strony postępowania, a prowadzić w pierwszej kolej­ności te, które zapewnią zysk (w postaci kosztów) jemu, a nie stronie. Zmienić tę sytuację może tylko zmiana ustawy.

Zauważany w dalszej części rozdziału „brak otwartości” wymiaru sprawiedli­wości jest myleniem skutków z przyczynami. Brak zaufania przedstawicieli wy­miaru sprawiedliwości (głównie sędziów) do władzy wykonawczej wynika z konse­kwentnego ignorowania wszelkich opinii przedstawicieli władzy sądowniczej (przy czym w ostatnich latach ignorowanie to staje się coraz bardziej dostrzegalne) oraz z wyraźnego i konsekwentnie realizowanego, poprzez odpowiednie zmiany w prawie, dążenia do poddania sądownictwa jak najszerszej kontroli władzy wykonawczej, co odbiera jej elementarne konstytucyjne gwarancje niezależności. Ponieważ w ostat­nich latach „proponowano” (czytaj: narzucano) władzy sądowniczej wyłącznie takie zmiany, trudno oczekiwać, aby protestująca przeciwko nim i ignorowana władza sądownicza odpłacała za takie traktowanie zaufaniem. Nie wiemy też, kogo autorzy Strategii uważają za „liderów wymiaru sprawiedliwości”, bo najszersze konsultacje prowadzono z Krajową Radą Sądownictwa i Stowarzyszeniem Sędziów Polskich „Iu­stitia”, których opinie jednak konsekwentnie są ignorowane, zatem do dialogu oba te gremia zachęcane nie były. Być może ma to ulec zmianie.

Słuszna jest uwaga, że wymiar sprawiedliwości musi być otwarty na ocenę społeczną, jednakże musi to być ocena rzetelna, oparta na wiedzy i znajomości warunków prawnych, w jakich sądy działają, a nie populistyczna. Włączanie się w działalność społeczności lokalnych jest słusznie dostrzeżone. Co do programów edukacyjnych to Stowarzyszenie jak najbardziej je popiera i realizuje. Taki program edukacji prawnej realizowały choćby Oddziały Stowarzyszenia w Katowicach, Kielcach i Suwałkach, a aktualnie Oddział Stowarzyszenia we Wrocławiu. Na razie jednak takie działania były inicjatywami realizowanymi w wielu sądach jako inicjatywy społeczne, dotyczyło to co najmniej dziesiątek, jak nie setek sądów. Czy wskazywanie ich w Strategii oznacza, że realizowane powinny być jako zadanie służbowe zatrudnionych w sądzie? Takie postawienie sprawy uznać należy za błąd, bowiem służbowym zadaniem sądu nie jest edukacja, a działania takie (zresztą realizowane) były, są i powinny nadal być traktowane jako inicjatywy społeczne.

Zauważyć też należy, że podejmowane w ostatnim okresie decyzje (zniesienie 79 sądów rejonowych mimo szerokich protestów społecznych), zdają się zaprzeczać tezie, że celem Ministerstwa jest wzmacnianie więzi sądów z lokalnymi społeczno­ściami. Natomiast proponowany system „Community Court”, co do zasady jest słuszny i jest możliwy do zrealizowania wyłącznie poprzez odpowiednie zmiany w prawie.

Podzielamy też pogląd, że najważniejszy w wymiarze sprawiedliwości powi­nien być skutek, a nie procedura sama w sobie. Tego typu zmian domagają się sę­dziowie od lat, niestety, całkowicie bezskutecznie. Komisje Kodyfikacyjne pod pozo­rem zapewniania przestrzegania praw stron, przepisami proceduralnymi (uchwala­nymi następnie przez parlament, niemający specjalistów z tej dziedziny w swoich ławach) wymuszają na sądach coraz więcej zbędnych czynności, które przewlekają procesy, a korzyści przynoszą wyłącznie tym stronom, w których interesie leży, aby wyrok nie zapadł, a w każdym razie, aby zapadł jak najpóźniej. Powoduje to niewy­dolność sądów, a niezadowolenie obywateli skupia się oczywiście wyłącznie na są­dach, a nie na autorach przepisów.

 

Rozdział „Wizja dla systemu wymiaru sprawiedliwości” w pełni słusznie stwierdza, że niezwykle niski poziom kapitału społecznego w Polsce ściśle wiąże się z brakiem zaufania do wymiaru sprawiedliwości. Słusznie też zauważa, że wizeru­nek wymiaru sprawiedliwości w mediach jest negatywny, a osoby, które się z nim osobiście spotkały, oceniają go lepiej niż te, które znają jego wizerunek tylko z me­diów. Dziwi natomiast przekonanie, że wzrost poziomu zaufania do systemu wy­miaru sprawiedliwości powinien skutkować m.in. ograniczeniem spraw wnoszonych do sądów. Naszym zdaniem jest w tej tezie widoczna sprzeczność. 

 

Rozdział „Kierunki strategiczne” kładzie nacisk na prawa obywateli, któ­rych obrońcą i gwarantem ma być wymiar sprawiedliwości. Jako pozytywny przy­kład podaje się jednak powołanie pełnomocnika Ministra Sprawiedliwości ds. kon­stytucyjnych praw rodziny, co wydaje się raczej utworzeniem kolejnego stanowiska niż rzeczywistym działaniem: właściwym krokiem byłoby odpowiednie sformułowa­nie przepisów, w wyniku którego „pełnomocnik” stałby się zbędny. Dostrzega się potrzebę usprawnienia postępowań: wywód na ten temat jest zbędnie przeteorety­zowany, acz diagnoza słuszna. Słusznie zauważa się potrzebę zwiększenia elektro­nicznej wymiany danych, co jednak jest dowodem wieloletniej nieudolności Mini­sterstwa, jako że wprowadzenie odpowiedniej regulacji w tym zakresie (np. dotyczą­cej prokuratury i sądu) możliwe było od dawna i powinno być przeprowadzone już przed laty na szczeblu centralnym. Jednak resort nigdy nie przejawiał tu niezbęd­nej inicjatywy (zważywszy, że nawet nie zapewniono sądom odpowiednio wybranego i jednolitego programu obsługi postępowań, trudno było liczyć na wymianę danych z inną instytucją).

Stopień zapełnienia więzień w Polsce jako problem nie może być rozwiązany przez prowadzenie „polityki karnej”, gdyż jedyną formą prowadzenia „polityki kar­nej” przez państwo, dopuszczalną z punktu widzenia sądu, jest zmiana ustawy. Właśnie taką „polityką” było wprowadzenie opisanego systemu dozoru elektronicz­nego, który jednak z uwagi na skomplikowany system kierowania skazanego do dozoru (orzeczenia dwóch różnych sądów, sąd penitencjarny jako sąd zmieniający rodzaj kary orzeczony w sądzie rozpoznającym sprawę) nie jest sprawny i budzi wątpliwości w świetle teorii prawa.  

Natomiast wydatkowanie środków jest domeną wyłącznie Ministerstwa Sprawiedliwości, a nadto podlegających wyłącznie ministrowi dyrektorów sądów. Odsuwanie sędziów od jakiegokolwiek wpływu na sprawy wydatków czyni bez­przedmiotowym wypowiadanie się „Iustitii” na ten temat. W tym przypadku nega­tywnie ocenić należy chwalenie jako „dobrej praktyki” decyzji o utworzeniu centrum zakupów przy Sądzie Apelacyjnym w Krakowie. Instytucja ta jest szeroko krytyko­wana, a lokalizacja centrum przy Sądzie Apelacyjnym w Krakowie – niezrozumiała (złośliwi nie bez przyczyny kojarzą ją jedynie z faktem, że z Krakowa pochodził mi­nister, który centrum utworzył). Centrum powinno być zlokalizowane w minister­stwie, jako jego jednostka organizacyjna (a nie wybranego sądu) i powinno zajmo­wać się tylko zakupami na dużą skalę, dotyczącymi całego resortu (usługi pocz­towe, telekomunikacyjne, masowe zamówienia sprzętu czy stałe dostawy). Koniecz­ność zamawiania wszystkich materiałów biurowych poprzez krakowskie centrum spowalnia ich dostarczanie do sądów i zwiększa biurokrację, co jest faktem po­wszechnie znanym i podnoszonym nawet przez dyrektorów sądów.

Słuszna jest natomiast uwaga o możliwości pozabudżetowego finansowania działań rozwojowych: Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” wielokrotnie takie działania dla dobra sądownictwa przeprowadzało i chciałoby to nadal czynić.

 

Rozdział „Mapa celów” po ogólnikowym wstępie wskazuje kilka konkretnych i słusznych celów. Poprawa zaufania społecznego do wymiaru sprawiedliwości (w tym przez poprawę sprawności wymiaru sprawiedliwości), wskazanie praw obywa­tela jako pierwszoplanowego celu są słuszne. Słuszne (choć nie jedyne niezbędne) są cele wskazane dla sądownictwa, prokuratury i Służby Więziennej. Cel dla KSSiP jest niejasny (termin „zwiększenie kompetencji specjalistycznych niepraw­nych” jest niefortunny z uwagi na brzmienie), natomiast cele dla Ministerstwa Sprawiedliwości opierają się na założeniu omnipotencji tego organu władzy wyko­nawczej wobec władzy sądowniczej, zwiększaniu jego uprawnień i zwiększaniu za­leżności władzy sądowniczej od ministerstwa, co jest konsekwentnie wprowadzane przez obecny rząd, a nie jest działaniem korzystnym dla niezależnej władzy sądow­niczej i tym samym dla obywateli. Edukacja obywateli jest działaniem pozaustawo­wym, które może być prowadzone na różne sposoby przez wszelkie organy, nato­miast termin „deregulacja” jest ściśle polityczny i jego znaczenie zależy od tego, co pod tym terminem rozumieją rządzący. Kształtowanie efektywnej polityki karnej przez ministerstwo możliwe jest zaś tylko poprzez opracowywanie projektów ustaw: w innej formie byłoby niedopuszczalną ingerencją w działalność władzy sądowni­czej.

Uruchomienie kilku portali internetowych przez Ministerstwo jest czynno­ścią, której skutki zostaną dopiero ocenione w przyszłości. Obecnie zauważyć na­leży, że np. uruchomienie portalu orzeczeń wywołało zasadnicze wątpliwości prawne dotyczące zasad publikowania orzeczeń, które nie mają odpowiedniego oparcia w przepisach prawa. Biura Obsługi Interesanta powinny natomiast niewąt­pliwie istnieć, zwłaszcza w dużych sądach.

Opracowanie Strategii pod kątem ekonomicznym wywołało niewątpliwie błędne przyjęcie, że celem KSSiP powinna być przede wszystkim edukacja kadry wymiaru sprawiedliwości pod względem ekonomicznym. Sądownictwo nie jest firmą i nie może kierować się celami ekonomicznymi. Zwiększenie skali wykorzystania kar nieizolacyjnych możliwe jest tylko przez zmiany ustawowe - każdy inny sposób zmierzania do tego celu byłby naruszeniem niezawisłości sądów.

Kolejny zestaw celów jest oczywisty (poprawa i usprawnienie funkcjonowania wszystkich służb objętych Strategią), ale trudno uznać ich wyliczenie za odkrywcze.

Strategia proponując kompleksowe i wielokierunkowe myślenie o rozwoju systemu wymiaru sprawiedliwości w Polsce, stwierdza, że alternatywne metody rozwiązywania sporów (ADR) nie są dotychczas wykorzystywane i wnioskuje, że wykorzystanie tego potencjału nie wymaga żadnych zmian legislacyjnych, upatrując w szeroko zakrojonych akcjach edukacyjnych o funkcjonowaniu ADR jedynej metody działalności  Państwa w wieloletniej perspektywie czasowej („Mapa celów”, pkt 79, strona 36).

Zarząd SSP „Iustitia” zgadza się z twierdzeniem o statystycznie bardzo niskiej liczbie sporów rozstrzyganych w Polsce metodą mediacji i niewykorzystaniu mediacji jako skutecznego narzędzia prowadzącego do wygaszenia sporów, akceptuje też pogląd o doniosłej roli edukacji społeczeństwa w zakresie metod ADR, jednakże zdecydowanie oponuje tezie o braku potrzeby ingerencji ustawodawcy i innych działań Państwa w „reklamie” instytucji mediacji, w sposób wskazany w Rezolucji Parlamentu Europejskiego z dnia 13 września 2011 roku w sprawie wdrożenia dyrektywy o mediacji w państwach członkowskich, jej wpływie na mediację i stosowaniu przez sądy (2011/2026(INI)).

Zarząd dostrzega, że polskie przepisy o mediacji są rozproszone, niejednolite, wewnętrznie niespójne i dotknięte wieloma wadami, a ponadto, zdaniem wielu ekspertów, są tylko formalnie zgodne z prawem unijnym, w tym z Dyrektywą 2008/52/WE. Jednym z przykładów niespełnienia założeń prawa unijnego jest zaniechanie wprowadzenia rozwiązań prawnych gwarantujących odpowiednie kwalifikacje mediatorów, takich, które sprzyjałyby prowadzeniu mediacji w sposób skuteczny i kompleksowy. Stąd Stowarzyszenie „Iustitia” popiera głosy wielu podmiotów, m.in. wybitnych prawników polskich, instytucji mediacyjnych, korporacji prawniczych, organizacji konsumenckich i przedsiębiorców proponujących  zmiany legislacyjne nie tylko o charakterze doraźnym, ale przede wszystkim o potrzebie głębokiej reformy postępowania mediacyjnego i wprowadzeniu jednego aktu prawnego regulującego kompleksowo mediację wzorem np. Niemiec czy Gruzji. 

Brak jednego – zintegrowanego systemu regulującego mediację, w ocenie zarządu SSP „Iustitia”, godzi w dostęp obywatela do sprawiedliwości (acces to justice), obniża jakość życia obywatela i czyni Państwo niesprawnym w dziedzinie szeroko pojętego wymiaru sprawiedliwości.

Dotychczas władze wykonawcza i ustawodawcza nie reagowały na krytykę obecnego stanu prawnego regulującego mediację w Polsce, a także na liczne propozycje zmian, włącznie z systemowymi. Symptomatyczne jest, że nawet głosy wybitnych autorytetów prawniczych słyszane m.in. na ogólnoplenarnych wystąpieniach w dniu 17 października 2012 roku w Warszawie podczas Międzynarodowego  Dnia Mediacji, w tym Rzecznika Praw Obywatelskich profesor Ireny Lipowicz dobitnie postulującej reformę prawa o mediacji i Prezesa SN profesora Tadeusza Erecińskiego, wskazującego na potrzebę zmian w prawie o mediacji, nie zostały dostrzeżone i uwzględnione. Twórcy Strategii przy jej opracowaniu w ogóle nie wzięli pod uwagę opinii Społecznej Rady ds. Alternatywnych Metod Rozwiązywania Konfliktów i Sporów przy Ministrze Sprawiedliwości, która w dokumencie z 2012 roku pod nazwą „Założenia ogólne propozycji działań zmierzających do pełniejszego wykorzystania mediacji jako skutecznej metody rozwiązywania sporów i konfliktów” dokonała wnikliwej oceny uregulowania mediacji w polskim prawie, wykorzystania tego narzędzia w praktyce rozwiązywania sporów i konfliktów, porównania sytuacji krajowej z sytuacją w innych krajach, przede wszystkim europejskich i skonstatowała, że nadszedł czas na  wielopłaszczyznową reformę prawa o  ADR.

W związku z tym zarząd SSP „Iustitia” uznaje, że Strategia świadczy o utrzymującej się tendencji faktycznego bagatelizowania metod ADR, dowodzi niedostrzeżenia przez autorów konieczności wprowadzenia do systemu prawnego mechanizmów, które niewątpliwie odciążą sądy od olbrzymiej ilości spraw, szczególnie lawinowo obecnie wpływających spraw cywilnych, czyli takich  mechanizmów, które tym samym przyspieszą inne postępowania sądowe zapewniając obywatelowi lepszy dostęp do sprawiedliwości. Strategia nie uwzględnia, że rozwój mediacji w dalszej perspektywie czasowej przyniesie oszczędności budżetowi Państwa, gdyż badania przeprowadzone w krajach EU wykazały, iż koszty mediacji są dwuipółkrotnie niższe od kosztów postępowań sądowych.

Jednocześnie SSP „Iustitia’ deklaruje, że w przypadku podjęcia prac legislacyjnych dotyczących jednolitego prawa o mediacji, będzie gotowa służyć wszelką pomocą.

Słuszne są natomiast kolejne wyliczone cele (konsolidacja sądownictwa, poprawa wizerunku sędziego, podniesienie kompetencji prokuratorów, budowa kultury organizacyjnej Ministerstwa). Konsolidacja sądownictwa jest od dawna celem dostrzeganym przez Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”, natomiast władza wykonawcza jest jej przeciwna, gdyż wprowadzania szerokich podziałów w sądownictwie (odrębność licznych rodzajów sądów szczególnych, rozwarstwianie struktury) zwiększa jej wpływ na sądy. Także wprowadzenie dodatkowego organu – dyrektora sądu, nakierowane było na tezę, że każda część struktury organizacyjnej rozwiązuje sama problemy ze swojego zakresu, a nie poprzez współpracę w ramach jedności sądu.

Słowo „konsolidacja” ma tu zapewne oznaczać zwiększenie związków sądow­nictwa powszechnego (będącego władzą sądowniczą) z innymi służbami publicz­nymi (będącymi administracją), co oczywiście obniżać ma rangę sądownictwa.

Wskazane jako przykład utworzenie Biura Prasowego przy Sądzie Rejonowym w Białymstoku (zresztą Strategia stale powołuje się na informacje z tego właśnie sądu, traktując go zawsze jako swoisty pozytywny wzorzec, co niewątpliwie jest efektem bardzo ścisłej współpracy prezesa ww. sądu z ministerstwem i faktu, że ta współpraca daje mu większe możliwości działań niż innym prezesom) oraz ustano­wienie tam stanowiska Koordynatora Biura Prasowego jest w istocie omijaniem przepisów, zgodnie z którymi rzecznicy prasowi funkcjonują tylko na szczeblu są­dów okręgowych i apelacyjnych. Nie oznacza to, że są to przepisy słuszne – w du­żych sądach rejonowych rzecznicy również mieliby co robić – ale rozwiązać je należy przez umożliwienie tworzenia podobnych funkcji w innych sądach, z przeznacze­niem odpowiednich funduszy na płace osób zatrudnionych w Biurze Prasowym (inne sądy ich nie otrzymały). Należy więc wskazać, że to ministerstwo powinno umożliwić również innym sądom tworzenie podobnych biur prasowych, gdyż obec­nie inne sądy możliwości takich z powodu dyscypliny etatowej i budżetowej nie mają.

Wskazanie, że konieczne jest zwiększenie współpracy wewnątrzorganizacyj­nej sędziów i pracowników administracyjnych jest kierunkiem odwrotnym od przy­jętego przez Ministerstwo. Ministerstwo bowiem w 2011 r. przeforsowało wbrew opiniom sędziów zmiany ustawy, zgodnie z którymi pracownicy administracyjni podporządkowani będą tylko dyrektorowi sądu, a sędziowie, łącznie z prezesem, będą mieli możliwie najmniejszy wpływ na ich sytuację służbową. W charaktery­stycznej strukturze sądownictwa, w której dotychczas współpraca sędziów i pra­cowników administracyjnych układała się generalnie dobrze, zmiany te mogą pro­wadzić tylko do zachwiania tej tendencji, a ich celem jest zwiększenie roli Ministra Sprawiedliwości i jego wpływu na administrację sądów poprzez podległych mu ści­śle dyrektorów.

 

Rozdział „Monitorowanie strategii” powraca do stosowania w ocenie są­downictwa mierników ściśle ekonomicznych, co - jak zaznaczyliśmy - w naszej ocenie jest zasadniczym błędem, a wszelkie stosowanie ekonomicznych metod oceny władzy sądowniczej prowadzić będzie do wniosków niemiarodajnych i sprzecznych z celem istnienia sądownictwa, której jest władzą publiczną, a nie przedsiębiorstwem nastawionym na zysk.

 

Rozdział „System wdrażania” kładzie w pierwszej kolejności nacisk na to, co jest głównym celem Ministerstwa w ostatnich latach – kontrolowanie sądownictwa, tzw. kontrolę zarządczą. Wprowadzona odrębną ustawą kontrola zarządcza nie ma prawnego zastosowania do wymiaru sprawiedliwości, a jeżeli Strategia ma być ko­lejnym elementem, który zdążać będzie do zwiększania tej kontroli, nie może to zy­skać akceptacji władzy sądowniczej.

Natomiast istotnym elementem są projekty legislacyjne, gdyż one to powinny być głównym zadaniem Ministerstwa, przy czym aby sądownictwo usprawnić, mu­szą być realizowane przy ścisłym współdziałaniu z władzą sądowniczą – sędziami. Obecna praktyka jest odwrotna i zakłada odrzucanie opinii sędziów przy procesie legislacyjnym, bez względu na to, jakich legislacji to dotyczy. Z punktu widzenia sędziów istotne jest, czy będą mogli brać udział w procesie legislacyjnym, gdyż do­póki odpowiedź brzmieć będzie „nie”, albo udział sędziów będzie pozorny (przepro­wadzanie szerokich konsultacji, których efektem będzie pełne zignorowanie opinii sędziów), przedstawianie sędziom do oceny choćby niniejszej Strategii będzie dzia­łaniem propagandowym i pozornym. Natomiast sędziowie zgłaszają cały czas goto­wość udziału w procesie legislacyjnym, gdyż tylko z ich udziałem mogą powstać przepisy usprawniające funkcjonowanie sądownictwa w sposób prawdziwy, a nie pozorny.

Dobre praktyki są elementem, który musi być wdrażany i wszelkie tego typu działania zyskają wsparcie sędziów. Takie działania opracowywała również „Iusti­tia”, czego efektem była dwuczęściowa publikacja „Sprawny sąd. Zbiór dobrych praktyk”. Nie wzbudziła ona najmniejszego zainteresowania Ministerstwa Sprawie­dliwości. Strategia nie daje odpowiedzi, czy system wdrażania dobrych praktyk oparty będzie na współdziałaniu z sędziami.

 

Rozdział „Komunikacja” wyjaśnia, że Strategia została opracowana z udzia­łem sędziów. Nie wiemy, z udziałem jakich sędziów i czy byli wśród nich prawdziwi sędziowie orzekający, czy też tylko sędziowie funkcyjni, w szczególności pracujący w ministerstwie. Debata publiczna na łamach prasy nie została przez „Iustitię” do­strzeżona. „Iustitia” uważa, że generalnie nie jest podmiotem uczestniczącym w bu­dowaniu Strategii i nie może być za takowy uważana, gdyż udział Stowarzyszenia w tych działaniach był nieznaczny. Dwa spotkania (z prezesem Stowarzyszenia i z Za­rządem) nie wpłynęły na kształt Strategii. Wyrażamy nadzieję, że ulegnie to zmianie.

 

Załączniki ocenić należy następująco.

„SWOT” dla sądownictwa: Za błędne uznać należy przecenianie Sieci Pomocy Ofiarom Przestępstw (istnienie jej ma charakter głównie propagandowy, jej funkcjo­nowanie powinien zastąpić należyty system pomocy prawnej), przecenienie spraw­ności postępowań rejestrowych (jest to margines pracy sądownictwa), a także uznanie za mocną stronę budżetowej gwarancji finansowania działalności sądow­nictwa w kraju, w którym najwyższym dobrem konstytucyjnym jest równowaga bu­dżetowa (często uzyskiwana kosztem słabszych władz, np. wymiaru sprawiedliwo­ści) oraz pozytywne ocenianie kontroli zarządczej jako szansy.

„SWOT” dla prokuratury i CZSW: nie oceniamy jako niedotyczących sądow­nictwa.

„SWOT” dla KSSiP: z punktu widzenia obywatela istnienie szkoły jest obo­jętne. Środowiska sędziowskiego nie trzeba przekonywać o konieczności szkolenia - ono jest o tym przekonane, o czym świadczy nadmiar zgłoszeń na szkolenia mimo źle dobieranej tematyki. Stabilna sytuacja budżetowa nie jest mocną stroną, gdyż jest to budżet wykluczający wypełnianie przez szkołę wszystkich ustawowych zadań (rażąco za niski), co dostrzeżono również jako strony słabe i zagrożenia, a to się wy­klucza. Słabą stroną jest też brak ośrodków szkoleniowych i centralizacja szkoły w Krakowie i Lublinie (wbrew geografii kraju). Planowa i terminowa realizacja działal­ności szkoleniowej nie jest prawdą - szkoła jest obecnie niewydolna w szkoleniu sędziów i wymaga to zmiany. Krytyczne nastawienie sędziów do ocen okresowych jest faktem, na którego zmianę nie należy liczyć, gdyż oceny wprowadzono jako element kontroli i nacisku na sędziów ze strony administracji.

„SWOT” dla Ministerstwa: przeoczono lub pominięto z oczywistych przyczyn słabą stronę i zagrożenie, jaką jest zurzędniczenie i zbiurokratyzowanie minister­stwa, w którym wielu funkcjonariuszy traktuje sądownictwo jedynie jako pretekst do istnienia ich własnych stanowisk, zamiast działać na rzecz wymiaru sprawiedli­wości. Przeceniono w związku z tym zasoby ludzkie - warunkiem ich wykorzystania jest regularna wymiana kadry między ministerstwem a sądami i definitywne zlikwi­dowanie „wiecznych delegacji” sędziów do ministerstwa.

 

„Karty ZKW” (pomijając niewłaściwość tego instrumentu) dla sądownictwa: pojawia się dość zasadnicze pytanie, jak Ministerstwo Sprawiedliwości ma zamiar wpływać na mierniki czasu trwania postępowania zawarte w Karcie ZKW Strategii – Sądownictwo 2/4? Metodami administracyjnymi, kierując do sądów pisma, w któ­rych wskazywać będzie się, że czas pracy sędziów wyznacza rozmiar zadań, zapo­minając przy tym, że rozmiar zadań sędziów przekroczył już dawno zwykłe normy czasu pracy, a poza tym urzędnicy sądowi (finansowo od lat niedoceniani) mają czas pracy jak najbardziej normowany?

Nadal wątpliwości budzi miernik dotyczący standaryzacji Biur Obsługi Interesanta. Niezależnie od tego, że w ocenie Stowarzyszenia nie można zastosować rzeczywiście jednolitego standardu do BOI w sądzie w którym orzeka 150 sędziów i tym w którym orzeka 15 sędziów, to pozostaje aktualne pytanie, już przez Stowarzyszenie stawiane, tj. na czym ma polegać ten jednolity standard. Wydaje się, że stawianie tego miernika bez wcześniejszego ustalenia standardu ma sens wyłącznie propagandowy.

Podważa zaufanie do mierników również miernik opisany jako „Procent spółek z o.o. zarejestrowanych w trybie on-line”. Po pierwsze wątpliwe jest, na ile istotny jest ten miernik. Wskazać trzeba, że nie obrazuje on w istotny sposób sytuacji sądów rejestrowych. Sprawy o rejestrację nie są bowiem jedynym, ani nawet najważniejszym zadaniem sądów rejestrowych. Co najmniej tak samo ważne są sprawy dotyczące wpisu zmian w rejestrach, które dotyczą działających podmiotów i bardzo istotne są dla bezpieczeństwa obrotu. Tak więc rejestracja w określony sposób części z grupy najliczniejszych podmiotów (tj. spółek z o.o.) nie ma zasadniczego znaczenia nawet dla sytuacji sądów rejestrowych. Dla osób „będących klientami tych sądów” ma również niewielkie znaczenie, dotyczy bowiem małej grupy tych klientów. Miernik ten ma już natomiast całkowicie marginalne znaczenie dla całości wymiaru sprawiedliwości i dla całości klientów wymiaru sprawiedliwości. Tym samym nie wydaje się on istotny.

Większy przy tym problem związany z tym miernikiem dotyczy wiarygodności czy też raczej niewiarygodności podanych danych. Otóż podano w Karcie ZKW Strategii – Sądownictwo 1/4 wartość bazową miernika w roku 2012  jako 20 %. Tak podane przez Ministerstwo Sprawiedliwości dane kłócą się z danymi podanymi przez to samo Ministerstwo w Projekcie założeń projektu ustawy o zmianie ustawy – Kodeks spółek handlowych oraz niektórych innych ustaw w którym podano, iż w całym roku 2012 ilość takich spółek to 15 % wszystkich spółek z o.o. Dla Stowarzyszenia ważne jest więc pytanie, jakim danym podanym przez Ministerstwo można wierzyć? Wskazującym wartość miernika na 20 % w Strategii czy też we wskazanym wyżej projekcie założeń (zakładającym zresztą rozszerzenie tej instytucji) w którym podano 15 %? Takie różnice tej samej wielkości powodują dużą nieufność wobec danych podawanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości.

Zauważyć należy, że budzi wątpliwości również miernik „procent uruchomionych portali informacyjnych”, opisany w Karcie ZKW Strategii – Sądownictwo 1/4 jako: „Stosunek procentowy liczby sądów, w których uruchomiono portale informacyjne do liczby wszystkich sądów”. Umyka najwyraźniej sutorom Strategii, że portale informacyjne dotyczą w istocie nie całych sądów, a raczej wydziałów, w których najpierw działa wydziałowy system informatyczny o funkcjonalnościach wskazanych w zarządzeniu Ministra w sprawie organizacji i zakresu działania sekretariatów sądowych oraz innych działów administracji sądowej, który w ogóle zawiera informacje przydatne do udostępnienia na zewnątrz. Tym samym mogą istnieć wydziały, które nie mają w istocie danych do udostępnienia na zewnątrz, bowiem nie mają biurowości elektronicznej lub też nie ma w nich tam pełnych danych. Na porządku dziennym mogą być więc sytuacje, iż w sądzie przydatne informacje, które można udostępniać, ma jeden wydział, a inny nie. W rezultacie fakt, że sąd uruchomi portal może oznaczać, iż do takiego portalu podłączony będzie tylko jeden wydział. Tym samym wydaje się, że w określeniu takiego miernika najważniejsze są dla Ministerstwa Sprawiedliwości względy propagandowe, bowiem w oczywisty sposób ilość sądów, które uruchomią portal będzie duża, choć nie wszystkie ich wydziały muszą być do tych portali podpięte. Wskazać trzeba, że Stowarzyszenie dysponuje wiedzą o działalności pierwszych portali (powstających z inicjatywy sędziów) i ma świadomość, że jeżeli w pierwszym sądzie w Polsce, w którym uruchomiono portal, na początku jego działania do tego portalu podłączone były kilka lat temu trzy wydziały, to nie można było mówić, iż cały sąd dysponował portalem informacyjnym. Wydaje się, że jeżeli Ministerstwo Sprawiedliwości ma zamiar podawać dane rzetelne, a nie ukierunkowywać się na działania propagandowe, powinno raczej wykazywać ilość wydziałów podłączonych do portali informacyjnych i udostępniających przez portale dane, na tle liczby wszystkich wydziałów. Dane o ilości sądów niekoniecznie muszą obrazować rzeczywistość. Przy okazji Stowarzyszenie wzywa Ministra Sprawiedliwości do podjęcia prac nad udostępnieniem przez portal dostępowy danych z wydziałowych systemów informatycznych zamawianych przez Ministerstwo, a nie przez sądy, to jest wydziałowych systemów informatycznych wydziałów gospodarczych rejestrowych i ksiąg wieczystych. Sądy tworzą bowiem portale z własnej inicjatywy bazując na systemach, które same zamawiały, nie mogą jednak zastąpić Ministra w odniesieniu do systemów, co do których partnerem i kontrahentem dla dostawcy nie są sądy, a resort sprawiedliwości.

Wątpliwości budzą też mierniki takie, jak liczba wejść na informacyjne strony internetowe (nie daje ona informacji, czy owe wejścia spełniły oczekiwania osób szukających informacji, a nadmiar wejść może świadczyć o trudnościach w ich znalezieniu). Procentowa ocena sądów (pozytywna lub negatywna) przez obywateli jest niemiarodajna, gdyż pozytywnie oceniają sądy ci, którzy mając sprawy w są­dzie, wygrali je w całości, a takich osób jest niewiele (co najmniej połowa uczestni­ków przegrywa sprawy, a przy wielu orzeczeniach obie strony są częściowo nieza­dowolone). Wskaźnik wydatków osobowych jest niemiarodajny, gdyż zależy od poli­tycznych decyzji władz takich, jak wstrzymywanie waloryzacji wynagrodzeń sędziów czy utrzymywanie na niskim poziomie wynagrodzeń pracowników administracyj­nych (poza dyrektorami sądów)

 „Karty ZKW” Prokuratury i CZSW: nie oceniane.

„Karty ZKW” KSSiP: przecenienie szkoleń „nieprawnych” wobec niedosta­tecznej ilości szkoleń o charakterze prawnym.

„Karty ZKW” MS: wprowadzenie do oceny elementu „polityki karnej”, jest za­łożeniem, że Ministerstwo ma bezpośredni wpływ na orzecznictwo sądów (rodzaje wymierzanych kar), podczas gdy takiego wpływu nie ma, gdyż naruszałby on nieza­wisłość sądów; błędne jest wprowadzenie jako pozytywu deregulacji zawodów, która w przypadku zawodów prawniczych może i zapewne będzie bezpośrednio prowadzić do obniżenia ich poziomu merytorycznego.