Odmowa przeniesienia sędziego jest zaskarżalna do WSA. Koniec „dyskrecjonalnych uprawnień ministra”!

(Treść orzeczenia WSA w Warszawie do pobrania na końcu tekstu)

     Od lat sędziowie przyzwyczaili się, że wniosek sędziego o przeniesienie go przez Ministra Sprawiedliwości do innego sądu - z uwagi na sytuację rodzinną czy osobistą - oznacza często początek drogi przez mękę. Jeżeli minister nie miał ochoty przenieść sędziego, następowało najpierw wielomiesięczne oczekiwanie (niekiedy powyżej roku), a w końcu dostawało się decyzję odmowną. Bez uzasadnienia. Kolejni ministrowie wywodzili, że decyzja w przedmiocie przeniesienia sędziego jest ich „władzą dyskrecjonalną” i nijak nie muszą wyjaśniać sędziemu ani nikomu innemu, dlaczego nie chcą go przenieść. A odwołanie nie przysługuje. W końcu pojawiły się komentarze, że sędzia zdany na łaskę i niełaskę ministra zaczyna przypominać „chłopa przywiązanego do ziemi”, co trudno pogodzić z niezawisłością sędziowską.

     Przypadek warszawskiego sędziego Janusza Pelczarskiego, który siedmiokrotnie prosił ministra o przeniesienie i siedem razy otrzymywał odpowiedź „nie, bo nie” - był wyjątkowo jaskrawy. Na tle jego sprawy „Iustitia” zwróciła się do Krajowej Rady Sądownictwa o zajęcie stanowiska. KRS zareagowała, uznając aktualną praktykę za nieprawidłową i postulując zmiany ustawy, podobnie jak "Iustitia". Oczywiście żaden Minister Sprawiedliwości nie jest skory do ustawowego ograniczania własnych uprawnień. Zmiany ustawy zatem oczywiście nie ma...

     Ale są jeszcze sądy w Rzeczypospolitej! Gdy występowaliśmy w sprawie przenoszenia sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa, sędzia Janusz Pelczarski zdecydował się nie prosić po raz kolejny ministra o łaskę: skierował skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Orzeczenie zapadło w dniu 30 stycznia 2013 r. Decyzja Ministra, odmawiająca przeniesienia sędziego, została uchylona, a ustne motywy orzeczenia były druzgocące dla resortu.

     Wojewódzki Sąd Administracyjny przywołał orzecznictwo Sądu Najwyższego sprzed kilku lat. Na jego kanwie wskazał, że kwestie związane z przeniesieniem sędziego są immanentnie zwiazane z władzą sądowniczą i nie jest to tylko kwestia stosunków służbowych. Prezydent, powołując sędziego, określa przecież właściwość jego działania, zakres jego władzy sądowniczej. Zatem wszelkie zmiany tej właściwości, w tym miejsca orzekania sędziego (czy to za jego zgodą, czy nie) wymagają zastosowania odpowiednich procedur. Skoro Minister Sprawiedliwości nie jest służbowym przełożonym sędziego, przedstawiciela władzy sądowniczej, to jego decyzje wobec sędziego nie mają charakteru wewnętrznych decyzji zwierzchnika służbowego, lecz zewnętrzny. A ponieważ spełniają przy tym przesłanki materialne pojęcia decyzji administracyjnej, zdaniem WSA nie budzi wątpliwości, że są takimi decyzjami i podlegają kontroli sądownictwa administracyjnego.

    Sąd skrytykował jednoznacznie argument ministerstwa, że skarga powinna być odrzucona jako niedopuszczalna, bo dotyczy stosunków podległości organizacyjnej i służbowej (art. 3 § 3 kpa). Odrzucił też osobliwy argument zawarty w odpowiedzi na skargę sędziego, że uznanie decyzji w przedmiocie przeniesienia za administracyjną będzie... złamaniem Konstytucji, bo oznaczać będzie, że organ administracji publicznej może wydawać decyzje administracyjne wobec sędziów, co byłoby naruszeniem art. 10  i 173 Konstytucji. WSA uznał argument za niezrozumiały. Sędzia Janusz Pelczarski tymczasem zarzucał, że decyzja właśnie z tymi artykułami Konstytucji jest niezgodna, bo minister, organ administracji, bezpodstawnie przypisuje sobie uprawnienia do wydawania decyzji władczych uznawanych przez siebie za decyzje typu sądowniczego, a nie administracyjnego i zarazem uważa się za służbowego zwierzchnika sędziów. Jak widać, zdaniem ministerstwa treść decyzji nie jest istotna, ważne, by nadać jej odpowiednią nazwę...

     Również argument, że skoro art. 75 § 3 usp przewiduje możliwość odwołania się sędziego w podobnej sytuacji do Sądu Najwyższego, nie został uznany za podważający charakter decyzji. Przytoczono szereg decyzji administracyjnych, od których przysługuje droga sądowa do sądów powszechnych.

     Cechy decyzji administracyjnej ma w ocenie WSA pismo Departamentu Kadr Ministerstwa Sprawiedliwości, w którym dyrektor departamentu proponuje nie uwzględnić wniosku sędziego. Na piśmie tym znalazła się adnotacja wiceministra sprawiedliwości Grzegorza Wałejki i zapis „akceptuję”. Postanowienie zostało zatem uznane za decyzję administracyjną, uchylone i sprawa zostanie przekazana do ponownego rozpoznania. Oczywiście kolejna decyzja, jak i wszystkie analogiczne decyzje będą zaskarżalne do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

     Przedstawiciela Ministra Sprawiedliwości nie było na rozprawie przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym. Sądem, który Ministrowi Sprawiedliwości nijak nie podlega - ani sąd, ani jego sędziowie.

 

     Wyrok WSA wraz z uzasadnieniem do pobrania tutaj